Ekologiczne torby
foliowe?
W ostatnich latach ekologia stała się wyznacznikiem
inteligencji i nowoczesności. Ekologiczna żywność, ekologiczne futra,
ekologiczne środki transportu, ekologiczne źródła energii itd..
Każdy z nas spotyka się z nimi na co dzień. Nie mniej
aktualne stają się ekologiczne opakowania a wśród nich najczęściej spotykane i
najpopularniejsze "nosidła" (zwane czasem torbami) na zakupy. Mamy
wiele ich rodzajów w zależnie od możliwości i potrzeb. Łezka w oku się kręci na
wspomnienie siatki z żyłki w której nosiło się zakupy w czasach Gomółki i
Gierka aż po zgon słusznie minionego ustroju.
Wówczas miejsce siatki będącej symbolem lat komuny zajął
szatański wynalazek imperialistów w postaci reklamówki którą zaimportowaliśmy
wraz z zachodnią kultura. Początkowo jako towar trudno dostępny była ona
wyrazem luksusu. Nazwa reklamówka przyjęła się powszechnie, choć dziś nie zawsze
kawałek odpowiednio ukształtowanej folii polietylenowej jest nośnikiem jakiegoś
reklamowego przesłania. Najczęściej jest to bezbarwna torebka służąca nam jeden
raz a czasami nawet nie dożywająca końca tego pierwszego razu. Jej użyteczność
kończy się wraz z urwanym uchem lub przeciętym przez inny plastyk poszyciem.
Wyrzucamy ją wtedy bez sentymentu, a czasami nawet ze złością gdy upuściliśmy
coś cennego i np. to coś zbiło się na chodnikowej kostce a zlizywać z chodnika
przecież nie wypada.
Trochę danych
Zainteresowałem się tym tematem głębiej i oto skutki moich
rozważań i analiz. Podstawowe pytanie na które należy sobie odpowiedzieć na
początku to czy za ekologiczną uznajemy torbę wykonaną z materiału uznanego za
ekologiczny (naturalny, biodegredowalny, samo rozkładalny) czy też jest to
torba wykonana z materiału który charakteryzuje się dużą żywotnością i
spełniając swoją funkcję długo i szczęśliwie na koniec daje się w ramach
recyklingu przetworzyć (jako surowiec wtórny) w inny produkt?
Na początek kilka danych empirycznych. Za stanowisko
badawcze posłużyła mi elektroniczna waga kuchenna i domowy skład toreb
wszelkich rodzajów. Poniżej przedstawiam zestawienie ciężarów poszczególnych
torebek. Ważyłem kilka egzemplarzy z danego rodzaju wyliczając średnią wagę
jednej sztuki.
1. Torba z włókna sztucznego z ekspresem (wersja "full
wypas") - 221 g
Wykonana solidnie może służyć kilka lat, łatwa do umycia,
nadaje się do prania, Bardzo wytrzymała mechanicznie, nie posiada usztywnionego
dna.
2. Torba ekologiczna z włókna polipropylenowego - 99 g (47 g
bez wkładki usztywniającej dno)
Bardzo wytrzymała mechanicznie, posiada usztywnione dno,
łatwa do utrzymania w czystości, może służyć kilka miesięcy a może i lat
3. Torba lniana, szmacianka, ekologiczna z nadrukiem - 58 g
Bardzo wytrzymała mechanicznie, nie ma dna z usztywnieniem,
niezbyt wygodna do napełniania i przenoszenia, w razie zabrudzenia wskazane
pranie, dość łatwo brudzi się.
4. Torba foliowa wyższej jakości (reklamówka) - 21 g
Torba dość wytrzymała jednak podatna na przebicia i
rozerwania, może służyć kilka razy
5. Torba z marketu z napisem sieci handlowej - 7 g
Torba w zasadzie jednorazowa, może być użyta ponownie, dość
wytrzymała mechanicznie, podatna na przebicia i rozdarcia.
6. Torba foliowa jednorazowa bez napisu (w sklepie za
rogiem, na rynku) - 4 g
Torba jednorazowa sporadycznie do ponownego użycia, mało
wytrzymała mechanicznie.
7. Torebka śniadaniowa (do kapusty, śledzi itp.) - 1 g
Typowa jednorazówka na produkty spożywcze wilgotne i
wydzielające specyficzny zapach
Trochę teorii
W Unii Europejskiej ustalone zostały następujące priorytety
w gospodarce odpadami tzw. 3R:
1. (Reduce) Ograniczyć do maksimum produkcję odpadów.
2. (Reuse) Jeśli już się coś produkuje to należy to
wykorzystywać ponownie.
3. (Recycle) Jeśli czegoś nie da się wykorzystać ponownie
należy to ponownie przetworzyć na surowiec do produkcji.
Jak widać minimalizowanie wytwarzania odpadów ma
pierwszeństwo. Która z tych toreb spełnia ten warunek najlepiej? Z pewnością
nie są to torby jednorazowe, ale należy wziąć także pod uwagę ich ciężar i
możliwości recyklingu. Torba wykonana z włókna naturalnego skazana jest na dość
długi żywot, ale na drugie życie raczej nie ma co liczyć. Recykling tkanin jest
w zaniku co wynika z problemów technologicznych związanych z rozdzieleniem
włókien naturalnych i syntetycznych połączonych najczęściej w jednej tkaninie.
Z tych pierwszych można robić np. papier z tych drugich ponownie włókno np.
polipropylenowe. Razem nie jest to możliwe a przynajmniej nieopłacalne.
Torba z wytrzymałego włókna sztucznego (polipropylen znany
ze sznurka do snopowiązałek i worków do produktów rolnych) służy długo, a po
zakończeniu życia jeśli nie zostanie poddana recyklingowi spocznie na
składowisku odpadów obok swojej lnianej koleżanki. Ze względu na swoje walory
będzie używana dłużej niż lniana a więc zastąpi więcej typowych foliówek. Ile
to może być?
Kalkulacje
ekologiczne
Biorę pod uwagę średnią 4 osobową rodzinę. Standardowo
zakupy robimy 4 razy w tygodniu.
Za każdym razem używamy torebki foliowe o łącznym ciężarze
24 g. (po dwie torby typu 5,6 i 7). Tygodniowo daje to 96 g. Rocznie 4992 g
czyli prawie 5 kg !!! Tyle folii wynosimy wraz z naszymi zakupami w ciągu roku.
Podobno osoby samotne w tym zakresie są jeszcze bardziej
"rozrzutne" ekologicznie bowiem ich zakupy są mniejsze a więc i torby
nie są do końca wypełnione.
Nie łudźmy się, że całkowicie uda nam się zrezygnować z
jednorazówek. Jest to mało realne. Postarajmy się ograniczyć ich zużycie o
połowę. Wystarczy, że idąc lub jadąc na zakupy mieć w ręce lub wozić w
bagażniku samochodu jedną lub kilka toreb wielokrotnego użytku (typ 1,2 lub 3).
Co się wtedy dzieje? Policzmy trochę.
Rocznie jako 4-osobowa rodzina zmniejszamy zużycie torebek
jednorazowych o 2,5 kg. Daje to 0,625 kg na osobę. Biorąc pod uwagę, nasze 38
milionów mieszkańców daje to 23 735 00 kg toreb. Prawie 24 tysiące ton folii
!!! To 1000 TIR-ów po 24 Mg (tony). Dla zobrazowania jest to 20 kilometrowa
kawalkada TIR-ów załadowanych do granic nośności.
Ale zamiast tego trzeba zakupić torby wielorazowe. Weźmy się
i za nie, i policzmy.
Każda rodzina potrzebuje średnio trzy torby rocznie (typ 2),
razem ważące ok. 300 g. Daje to 75 g na obywatela. W skali kraju jest to 2 850
000 kg czyli 2850 Mg.
Pomniejszając ciężar jednorazówek o ciężar użytych
wielorazówek otrzymujemy w skali kraju wynik redukcji zużycia toreb o 20 885
000 kg. Ponad 20 tysięcy Mg, wynik imponujący. Wystarczy tylko mieć pod ręką
lub wozić w bagażniku wytrzymałą torbę i umiejętnie jej używać.
Podsumowanie i
refleksje
Pomijam tutaj aspekt estetyczny i ekologiczny w szerszym
znaczeniu.
Torebki wykonane z cienkiej folii są przekleństwem XXI
wieku. Walają się wszędzie, wiatr je unosi i roznosi po świecie jak nasiona
dmuchawca. Także każde miejsce gdzie zbierane są odpady (śmietniki,
składowiska, zakłady przetwarzania) nosi ten symbol cywilizacji zawieszony na
okolicznych drzewach. Dodaje to syzyfowej pracy pracownikom odpowiedzialnym za
porządek, a ich praca daje widoczne efekty do pierwszego silniejszego podmuchu
wiatru.
Jak widać gra warta jest nie tylko świeczki, ale i całej
gromnicy. Torba ciężka po zużyciu jeśli trafi do śmietnika to z pewnością
czekając na recykling nie zostanie uniesiona przez pierwszy lepszy wiatr.
A może tak wrócić do tak kiedyś modnych choć niezbyt
wygodnych wiklinowych koszyków na zakupy? Był czas że Niemcy z byłego NRD
uważali je za szczyt elegancji i każda wycieczka z Polski do NRD wyglądała jak
jadąca na grzyby. Ekologiczny materiał, wytrzymałość nie do zdarcia, łatwe
mycie i czyszczenie a po zakończonym żywocie poddaje się odzyskowi
energetycznemu poprzez spalenie w kominku lub w piecu, bez skrupułów i wyrzutów
sumienia jakie część naszych obywateli już ma paląc zamiast węglem i drewnem
plastykowymi butelkami i torebkami i trując w ramach wzajemności swoich
sąsiadów dioksynami, furanami i całym układem Mendelejewa. Problem wart
przemyślenia a po przemyśleniu wdrożenia w życie.
Proponuje każdemu wykonanie takich kalkulacji w czasie
własnych zakupów. Może nasuną się wam jakieś inne lepsze pomysły?